środa, 23 kwietnia 2014

Rozdział 21:Escape. I was rescued by Louis.

Siedziałam wciąż w jednej pozycji trzymając tą przeklętą gazetę w ręce.Ostatnio w moim życiu dzieją się same złe rzeczy.Po prostu miałam dość.Łzy powoli ciurkiem leciały po moich policzkach skapując na czarne litery i zdjęcie.Zdjęcie...Dlaczego? Dlaczego on mi to zrobił?Co do cholery jasnej zrobiłam ja?!Poczołgałam się do walizki i wyjęłam jedną z żyletek.Tym razem nie wykorzystałam jej do pocięcia się tylko szybko przecięłam sznury.Jednym ruchem wyrwałam artykuł gazety o Harry`m i schowałam go do kieszeni , a resztki gazety zaczęłam rozrywać.Krzyczałam ze wściekłości.W tym momencie wszystko było beznadziejne.Zaczęłam kopać w ścianę.Chciałam uciec.Miałam nie płakać.Złamałam własne słowo przez tego kretyna.Myślałam...myślałam , że mogę mu zaufać , ale jeszcze przez poznaniem jego mówiłam , że miłość nie istnieje i nikomu nie można ufać.Miałam rację.Zmieniłam się.Tak cholernie się przez niego zmieniłam.Drzwi lekko zaskrzypiały , a po chwili w wejściu pojawił się Marcus.Jeszcze jego tu brakowało.
-Widzę , że się ucieszyłaś.-uśmiechnął się
Ten jego uśmiech.Chciało mi się rzygać jak na niego patrzyłam.Miałam ochotę go uderzyć , ale dobrze wiedziałam , że sobie nie poradzę.Jestem słaba.Nie tylko emocjonalnie , ale i fizycznie.Nie dam rady!
-Ktoś pozwolił księżniczce się odwiązać!?-krzyknął na co lekko podskoczyłam
Boże...Co on mi teraz zrobi?Na moim ciele już znajdowało się wiele siniaków , które były jego dziełem , ale nie chciała mieć ich więcej.Podszedł do mnie i mocno pociągnął za włosy powodując mój upadek.Kilka rady kopnął w brzuch i ukucnął obok.
-Jeszcze jedno...-z podłogi podniósł żyletkę , którą przecięłam sznury
-Jak już tu leży...-przejechał nią po skórze moich ramion i rąk
Niby byłam przyzwyczajona do takiego bólu , ale nie kiedy to ktoś mi go wyrządzał.Zasyczałam lekko z bólu.
-A może by tak tu...-dotknął palcem mojego policzka
Zaczęłam się wiercić , a z moich ran krew kapała jeszcze bardziej.
-Kochanie spokojnie...Albo jednak tu.-zostawił mój policzek w spokoju i sprawnym ruchem podciągnął moją koszulkę.Kilka razy przejechał żyletką po skórze moich bioder.Bolało.Ale nic nie równa się z bólem jakim zadał mi Harry.Moje ciało było całe we krwi i było całe poobijane.Wyglądałam jak...Jak co?Nawet nie potrafię tego określić.Chłopak podniósł się i jeszcze raz mnie kopnął po czym wyszedł.Wyszedł , ale nie zamknął drzwi.Drzwi!Lekko podniosłam się trzymają się ściany by nie upaść.Moje nogi odmawiały posłuszeństwa , ale musiałam sobie poradzić.

*oczami Harry`ego*

-HARRY!!!!-usłyszałem krzyk Jesy
Boże...Moja głowa.Tak bardzo mnie bolała.
-HARRY!!!!-krzyknęła głośniej
-No już!-złapałem się za głowę i zszedłem na dół
Dziewczyna stała przy stole z telefonem w ręce.
-Możesz ciszej głowa mnie boli.
-Dzwoniła do mnie ciocia Amelki.Ta do której miała jechać.
-No i co ?
-Nie ma jej!
-Co?
-Nie przyjechała.Pani Ula pytała się , czy przypadkiem Amelka nie zrezygnowała z przyjazdu.Ona wyjechała 2 dni temu.Gdzie ona jest?!-dziewczyna zaczęłam panikować
-Boże.-tylko to udało mi się powiedzieć
Oparłem się dłonią o szafę i opuściłem głowę.
-Gdzie...Gdzie moja A...Amelka?-wyszeptałem
-Harry.Trzeba ją szukać.Trzeba iść na policję.A jeśli...A jeśli to ten cały Marcus?Brat Toma ?
-Zabije go!-krzyknąłem i w biegu zacząłem się szykować , by iść na policję.Miałem w dupie ból głowy.Teraz liczyła się tylko ona.Tylko Amelka.Wbiegłem do mojego pokoju i włożyłem na siebie szybko czarne rurki i zwykły biały T-shirt.Spojrzałem na zegarek który wskazywał 14.Czy jak tak długo spałem?
-Chłopaki!-krzyknąłem
Zbiegłem na dół , a po chwili pojawili się oni.
-Co jest ?-zapytał Zayn
-Trzeba szukać Amelki!Nie ma jej u cioci!-wziąłem kluczyki i poszedłem w stronę samochodu
-Jadę na policje.-oznajmiłem
-Pojedziemy jej poszukać.-powiedział Louis i poszedł w stronę swojego samochodu
Żeby tylko się znalazła.

*oczami Amelki*

Wolno podeszłam do drzwi by sprawdzić , gdzie jest Marcus.Stał w przedpokoju i gadał przez telefon.Opadłam na podłogę i czekałam aż wyjdzie.Po 2 godzinach usłyszałam trzask drzwi.Droga wolna.Wstałam z podłogi i wyszłam z pomieszczenia w którym byłam cały czas.Burczało mi w brzuchu i strasznie chciało mi się pić , ale to nie było teraz ważne.Teraz muszę się wydostać.A potem? Mam wielką ochotę się zabić.Czas pokarze.Rozejrzałam się.Było tu ciemno i brudno.Podeszłam w stronę drzwi i chciałam je otworzyć.Zamknięte.No a jak inaczej.Sprawdziłam czy jeszcze leci mi krew , ale rany już zaschły więc nie miałam się czym przejmować.Przeszłam do innego pomieszczenia i zobaczyłam drzwi balkonowe.Otworzyłam je i wyszłam na zewnątrz.Tak dawno nie byłam na dworzu.Nie wiedziałam , że to będzie takie proste, ale gdy przypomniałam sobie artykuł w gazecie znów zaczęłam płakać.Biegłam przed siebie nie zwracając na nikogo uwagi , gdy zaczął lać deszcz.Gdy wbiegałam do jednej z mniejszych uliczek w pewnym momencie przewróciłam się.Nie wstałam.Niech mnie ktoś przejedzie tak będzie najlepiej.Gdy zobaczyłam światła nadjeżdżającego samochodu myślałam , że to już koniec , ale niestety pomyliłam się , gdy samochód zatrzymał się pół metra ode mnie.Ktoś z niego wysiadł i do mnie podszedł lecz ja nie patrzyłam tylko płakałam.
-Amelka...-usłyszałam głos Louisa
Podniosłam lekko głowę i popatrzyłam na niego.Chłopak lekko mnie chwycił w ramiona i podniósł.Zaczęłam się szarpać i go lekko uderzać.
-Zostaw mnie!-krzyknęłam
-Amelka spokojnie.-Louis mnie uspokajał
Udało mi się wyrwać z jego objęć.Biegłam prosto pod nadjeżdzajacy samochód.W ostatniej chwili poczułam jak chłopak mnie odciąga.Wziął mnie na ręce i wsadził do samochodu.
-Spokojnie.Gdzie byłaś?Jesteś cała w siniakach.
Nie odpowiedziałam tylko skuliłam się na tylnym siedzeniu.
-Pogadamy w domu.-powiedział i włączył silnik
-Nie...Nie chcę d..do domu.-wydusiłam z siebie
-Czemu Amelka?Czy coś się stało ?
Trzęsącymi się rękami wyjęłam kawałek gazety z kieszeni i mu ją podałam.Chłopak szybko przeczytał teks i odwrócił się do mnie.
-On ci wszystko wyjaśni.Prześpisz się i porozmawiacie , dobrze ?
Nie odpowiedziałam tylko zamknęłam oczy.Byłam śpiąca.Za bardzo by z kimś rozmawiać.
_______________________________________________________
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
No więc kolejny rozdział.Mam wolne więc był czas na napisanie.Mam nadzieje , że wam się spodobał :) No i chyba tyle.Musze się zaraz uczyć więc...pa <3
-Weronika :)

7 komentarzy: